Description
Chery Tiggo 4 Hybrid to chiński SUV z segmentu B za około 100 tysięcy złotych.
Chery to duży koncern, do którego należą m.in. marki Omoda i Jaecoo. A Tiggo 4 to najtańszy model z rodziny Tiggo.
Cena startuje od 96 tysięcy zł, a testowana wersja Prestige kosztuje 106 tysięcy zł. I za te pieniądze dostajemy pełną hybrydę, automat, 163 konie, dwa ekrany po 12,3 cala, kamery 360 stopni, bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto oraz bardzo bogate wyposażenie.
Tiggo 4 konkuruje z Toyotą Yaris Cross, MG ZS Hybrid+, Dacią Duster, Renault Capturem, Fordem Pumą, Skodą Kamiq, Volkswagenem T-Crossem, Omodą 5 i całą masą innych crossoverów. Ten segment jest dziś na maksa zatłoczony.
Największe zaskoczenie? Wnętrze. Nie wygląda jak kabina auta za 100 tysięcy. Są duże ekrany, sporo normalnych przycisków, wygodne fotele, dużo miejsca z tyłu i naprawdę dobre kamery 360. Audio też gra lepiej, niż można się spodziewać.
Hybryda najlepiej wypada w mieście. Auto często rusza na prądzie, reaguje szybko i w naszym teście paliło około 5–6 litrów przy dynamicznej jeździe. Tryb Sport realnie zmienia charakter samochodu, choć jego obsługa jest dziwna, bo po włączeniu auto potrafi samo zacząć przyspieszać.
Są też minusy. Brakuje lampki z tyłu, ładowarki indukcyjnej, fabrycznej nawigacji i koła zapasowego. USB jest schowane w niewygodnym miejscu, tylna klapa jest ręczna, a przy 140 km/h Tiggo 4 robi się wyraźnie głośniejsze.
Najważniejsze jest to, że po kilku dniach przestajemy myśleć o nim jak o „tanim chińskim aucie”. To po prostu przestronny, oszczędny i wypasiony crossover, który mocno rozpycha się ceną.